Poradnik „obsługi” młodego konia – faceci z „małym” wzrostem i dużym ego.

koń_13

Rys. Jarosław Figan

Mój post pt. „Poradnik obsługi” młodego konia dla młodego jeźdźca” rozchodził się po necie, jak świeże pączki i to jeszcze takie domowej roboty. Absolutnie nie mogę powiedzieć, żeby mnie to nie cieszyło. To miło, że dotarł on do tak wielu osób. Zastanawiam się tylko, dlaczego takiego wzięcia nie mają posty z napisania których jestem nieco bardziej dumna. Dumna, że tak ładnie udało mi się obrazowo opisać wiedzę, którą chcę się podzielić. https://pogotowiejezdzieckie.blogspot.com/2018/10/kazdy-kon-jest-inny-praca-nad-samo.html . Albo posty „mówiące” o tym, że siłowa presja na pysk konia jest zła w każdej formie, a nie tylko w formie rollkuru. Popularność postu poradnik….” potwierdza tylko teorię, że życie piszenajlepsze scenariusze – a w tym przypadku życie „napisałopost. Ponieważ to co opisałam jest z życia wzięte, czytelnicy przekazywali dalej, często jako przestrogę dla młodych jeźdźców i ich rodziców. Jednak na pewno ci, którzy powinni zobaczyć w tym poście swoje odbicie, nie przeczytali i nie przeczytają tego postu. Albo przeczytają ale w tym „lustrzanym” odbiciu nie rozpoznają siebie. Tak też zapewne będzie i z tym postem – nikt nie zobaczy w nim siebie.

Nie zamierzałam pisać kolejnego postu w takim stylu i tonie, ale życie „namówiłomnie do napisania. Życie namówiło mnie do napisania o kolejnej grupie jeźdźców przekonanych o swojej jeździeckiej wszechwiedzy, nieomylności, niesamowitych jeździeckich zdolnościach i predyspozycjach. O facetach, którzy zaczęli swoją jeździecką przygodę w okresie przypadającym na kryzys wieku średniego. Facetach o „małym” wzroście ale dużym ego. O facetach z dużym samochodem z młodszą od siebie dziunią na siedzeniu pasażera. Dziunią niesamowicie „nafochaną” i zupełnie nierozumiejącą fascynacji tym sportem. O facetach z grubym portfelem i odpornych przy tym na jeździecką wiedzę. Z tego grubego portfela nie wydadzą na ową wiedzę ani złotówki.

Podejrzewam, że tacy faceci nigdy nie jeździliby konno, gdyby nie zaczęli edukacji jeździeckiej u instruktorów o podobnej do ich konstrukcji psychicznej – czyli butnych i pewnych siebie jeźdźców z ogromnym ego. Tylko tego ego nie zbudowali na grubym portfelu ale na wieloletnim zamordystycznym i represyjnym używaniu koni jako sprzętu sportowego.

Wróćmy jednak do tytułowej grupy jeźdźców. Skąd biorą oni przekonanie o swojej wszechwiedzy? Z wyjazdów w tereny, które zaczęli przemierzać zaraz po tym, jak nauczyli się tak kurczowo trzymać wodzy i siodła, że dało im to poczucie swojej stabilności w siodle. Ze skoków przez przeszkody, które zaczęli pokonywać zaraz po tym, jak nauczyli się wisieć na końskim pysku w karykaturalnie przykurczonej postawie ciała, a zadarte kolana wbijać siłowo w siodło, by go nie opuścić przy najmniejszym podskoku wierzchowca. Biorą oni poczucie swojej wszechwiedzy, bo instruktor zaraz po zdobyciu umiejętności samodzielnego wożenia się na końskim grzbiecie, włożył im do rąk czarną wodzę narzędzie perswazji na niepokorne konie. Biorą to poczucie, bo oprócz czarnej wodzy mają do dyspozycji poganiające ostrogi i karcący bat. Biorą to poczucie z wiedzy przekazanej im przez instruktorów – jesteś bardzo zdolnym jeźdźcem, a koń to duże (oprócz kucyków), silne zwierzę i ma cztery nogi, więc poradzi sobie w każdej sytuacji. „No i coś trzeba zrobić z końskim zadem – skrócić? Czy coś takiego”. Biorą również to poczucie z zaliczonej brązowej odznaki jeździeckiej i zaliczonych przejazdach na jakichś lokalnych zawodach skokowych – tak, bo z tego co zauważyłam, w jeździectwie skokowym nie trzeba umieć pracować z koniem, trzeba umieć siedzieć na skaczącym koniu.

I cóż tacy faceci z „małym” wzrostem i dużym ego postanawiają po dwóch, no może trzech miesiącach szkółkowo – sportowego jeżdżenia? Postanawiają kupić konia i to najlepiej młodego. Młodego, bo sami go wyszkolą – czyli wsiądą i będą skakać na nim przez przeszkody. Albo nie, nie jednego – od razu postanawiają kupić dwa albo trzy młode konie. Oczywiście decyzja, jakie to mają być konie jest oczywista – muszą chętnie i odważnie „atakować” przeszkodę. No i być posłuszne.

Wiecie jednak jak to jest z tymi końmi – „wiedza” „wiedzą”, a te konie jakoś nie zawsze zachowują się tak, jakby człowiek sobie tego życzył. Postanawiają więc często tacy faceci zaangażować trenera – dobrego trenera. A dobry trener to taki, który na każdym treningu sam skacze minimum 150 cm, a swojemu uczniowi ustawia minimum 140 cm. Zawsze tacy trenerzy się znajdą i zawsze to ci trenerzy są winni, jak w wieku pięciu, sześciu, no może dziewięciu lat któryś z koni zacznie odmawiać pokonywania przeszkód. No cóż, człowiek uczy się na błędach. Mimo więc tego, że stajnia sportowo – skokowa (tylko w takiej faceci z dużym ego trzymają swoje konie) pełna jest trenerów skaczących 150 cm i ustawiających swoim uczniom 140 cm, facet z dużym ego zaczynie szukać trenera z „wyższej półki”. Taki trener również na każdym treningu skacze 150 cm, a swoim uczniom….itd, tylko taki trener z „wyższej półki” już nie popsuje żadnego konia.

Czasami okoliczności zmuszają faceta z dużym ego do skorzystania z pomocy w trenowaniu koni osoby z jeździecką wiedzą. Wymuszają opłacenie jeźdźca, który próbuje szkolić młodego wierzchowca ujeżdżeniowo. Jednak taki trening nie jest wówczas treningiem, bo koń nie skakał. Czasami nawet okoliczności zmuszają do próby skorzystania z usług kogoś takiego jak ja. Taka współpraca nie ma jednak szans zaistnieć. Taki ktoś jak ja zastaje konia, który nie skończył jeszcze czterech lat, tak bardzo sztywnego i spiętego z prawej strony swojego ciała, że stwarza duże problemy i opór przy namawianiu go do wykręcenia w prawą stronę. Zastaję konia, nadmiernie przeciążonego na przodzie ciała, który to przód staje się przesadnie rozrośnięty i wygląda karykaturalnie przy zadzie nieumięśnionym i tak drobnym, że na myśl przychodzi porównanie do orzeszka laskowego. Zastaję konia, który chodził zapewne z zadartą głowa i szyją, w związku z tym ktoś już bardzo skutecznie ściągnął je na siłę w dół i teraz koń chodzi z brodą skierowaną w stronę swojej klatki piersiowej. Zastaję konia, który powinien pracować jeszcze bez obciążenia grzbietu, a tu już uwieszonego całym ciałem na prawej wodzy tak mocno, że to ciało wygięte jest jak banan w lewą stronę, nawet podczas pokonywania łuku w prawo. Ale faceta z dużym ego nie interesuje informacja, że ten koń to dziecko, które musi wypracować kondycję i mięśnie zanim będzie dźwigało ciężary. Że ten koń przy kontynuacji takiego jeżdżenia jak do tej pory, będzie wrakiem zwierzęcia w wieku lat siedmiu. Nie interesuje go informacja, że za chwilę ten koń zacznie wyłamywać przed przeszkodą przy najeździe z lewego łuku. Nie interesuje faceta to wszystko, bo ja się nie znam, bo te konie są młode, spokojne i chętnie „atakują” przeszkody – i to wystarczy. A ten koński zad, którego „trzeba skrócić, czy coś tam zrobić”, to można wytrenować na przeszkodach.

Zastaję też drugiego konia. Ten nie skończył lat pięciu i z obawy o swój pysk, chodzi w postawie wycofanej. Koń bez energii i chęci do ruchu. Na każdy sygnał zachęcający go do samo – niesienia i bardziej energicznego ruchu, odpowiada nerwowym rzucaniem głowy, machaniem szyi i przedziwnym, nerwowym podskakiwaniem na przednich nogach. Na to wszystko jednak facet z dużym ego ma już receptę – czarną wodzę.

Szukanie trenera „z wyższej półki” jest więc dla faceta z dużym ego poważnym wyzwaniem. Jednak póki go nie znajdzie, zawsze może liczyć na pomoc w „skakaniu na koniach”, stajennych „maskotek” – „Martynek”. Taka „Martynka” znajdzie się w prawie każdej stajni. To młoda amazonka, która jest przekonana, że już wszystko wie o koniach i jeździectwie. Dlatego facet z dużym ego wybrał właśnie ją jako amazonkę dla swoich młodych koni. „Martynka” ma wszystko co potrzebne amazonce, włącznie z jeździeckim talentem – tylko los nie obdarzył jej rodzicami chętnymi do podarowania jej konia. A także swoich usług w sprzątaniu po tym koniu i po bardzo zajętej głaskaniem zwierzęcia swojej córce. Taka „Martynka” wkurza wszystkich wcielając się, gdy trzeba, w zastępcę trenera albo w „dobrą duszę” gotowa przyjść w każdej chwili z „dobrą radą”. Wiele osób, przez taką „Martynkę”, odchodzi do innych stajni, a mimo to z jakiegoś powodu „Martynka” jest hołubiona przez właścicieli stajni. Może z takiego powodu, że „Martynka” zrobi wszystko, żeby tylko móc wsiąść na każdego możliwego konia.

Olga Drzymała

Posty do moich blogów piszę przy wsparciu patrona – Basi, Tomka i Ewy. Trochę więcej piszę o tym tutaj. Gdyby ktoś miał ochotę dołączyć do grona patronów i mnie wesprzeć to zapraszam i dziękuję.

https://patronite.pl/profil/1045/olga-drzymaa

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Poradnik „obsługi” młodego konia – faceci z „małym” wzrostem i dużym ego.

  1. Pola21

    No tak, bardzo prawdziwe niestety. Wpis o relacjach międzyludzkich i problemach osobowościowych przez które cierpią konie. Ale… nie tylko mężczyźni chcą coś udowadniać otoczeniu. W tym środowisku spotkałam wiele agresywnych kobiet które za pomocą bata, czarnej wodzy itp muszą udowodnić „kto tu rządzi”. Koń idzie niemrawo albo nie chce zagalopować „strzel mu w końcu bata” albo „walnij piętą w brzuch”. „Hitem” jest powiedzonko „to świetny koń tylko trzeba mu najpierw wlać kilka batów, żeby wiedział kto rządzi”. I co z tym zrobić? Jest tego tyle, że należałoby zamknąć połowę szkółek.

    Polubienie

    1. Pola masz całkowitą rację. Nie napisałam o facetach, żeby generalizować sytuację i relacje ludzko końskie i międzyludzkie. Post jest nieco „ubarwiony” ale oparty na autentycznych spotkaniach i wydarzeniach. I bohaterem tych autentycznych wydarzeń był właśnie taki facet. Były też tak bardzo młode konie. W jeździectwie jest bardzo dużo brutalnych jeźdźców, z dużym ego i próbujących udowodnić innym swoją wyższość. Udowodnić wyższość innym ludziom, a przede wszystkim tym biednym zwierzętom. Jest wśród tych ludzi z dużym ego bardzo wiele kobiet i co gorsza dzieci. A wśród tych dzieci spory odsetek dziewczynek. Takie osoby mi niczym nie zaimponują, nie zaimponują też wielu innym jeźdźcom. Takie osoby z dużym ego pokazują tylko, jak niewielki zasób wiedzy jeździeckiej posiadają. Te osoby jednak są nieugięte i próbują nieustannie pokazać, poprzez maltretowanie swoich podopiecznych, jakimi są niesamowicie „zdolnymi” jeźdźcami.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s