Rollkur

koń_17

Rys. Jarosław Figan

Ci jeźdźcy, którzy mają za sobą większy staż jeździecki, wiedzą, że koń powinien pracować pod jeźdźcem z opuszczoną głową i szyją. Ci jeźdźcy, którzy zaczynają przygodę jeździecką, na pewno niebawem dowiedzą się o tym. Opuszczona głowa i szyja konia to w powszechnym mniemaniu wyznacznik prawidłowej pracy wierzchowca. Opuszczona przez konia szyja ma pomagać zwierzęciu w budowaniu silnych mięśni grzbietu. Większość jeźdźców traktuje informacje o układzie ciała konia bardzo wybiórczo – przyswajają oni informacje o opuszczonej szyi, jednak skrupulatnie omijają i lekceważą wiedzę o tym, że głowę i szyję koń powinien opuszczać swobodnie. Im lepszym jeźdźcem i instruktorem się ktoś czuje, tym więcej siły wkłada w proces obniżania szyi konia i w szybszym czasie chce osiągnąć rezultat.

Głowa i szyja wierzchowca nie powinny być poddawane siłowej presji. Siłowej presji z użyciem rąk jeźdźca, jakiegokolwiek wędzidła, wodzy, wszelkiego rodzaju wypinaczy, ogłowi wszelakiego rodzaju, dodatkowych wodzy. To efektywna praca zadem pozwala koniom prężyć grzbiet i w efekcie swobodnie opuszczać szyję. Prawie nikt jednak nie wie, jak tak zaangażować koński zad. Za to siłowo ciągnąć pysk wierzchowca w dół, prędzej czy później każdy się może nauczyć. To wydaje się zresztą dużo łatwiejsze do przyswojenia, niż wiedza na temat motoryki zadniej części zwierzęcia.

Z tych też powodów można znaleźć w internecie mnóstwo pytań i odpowiedzi różnych amatorów podróżowania na końskim grzbiecie, na temat wielokrążków, phelam’ów i innych patentów wzmacniających siłę ludzkich rąk, używaną do wymuszenia na wierzchowcu zejścia z głową w dół. Internet jest także pełen informacji i edukacyjnych filmików, które obrazują rozmiar cierpienia i skutków ubocznych siłowego działania na koński pysk, głowę i szyję. Są to jednak filmy i artykuły dla inteligentnych i chłonnych wiedzy jeźdźców. Jeźdźców, którzy bardziej kochają konie niż jazdę konną. Jeźdźców, którzy kochają, szanują te zwierzęta i chcą je zrozumieć. Jeźdźców, którzy chcą przekazywać podopiecznemu prośby i polecenia w sposób, który pozwoli koniowi zrozumieć opiekuna. https://www.youtube.com/watch?v=YRyEUuPWP7s

Skrajną wersją ściągnięcia głowy konia w dół jest tzw rollkur, który jest powszechnie potępiany. W 2010 r został potępiony oficjalnie przez FEI na konferencji w Lozannie. Można przeczytać o tym w Wikipedii.”2010: Konferencja w Lozannie – 9 lutego 2010 roku FEI wydała oświadczenie prasowe, podsumowujące konferencję przy okrągłym stole w Lozannie. Brzmi ono jak następuje:

Po debacie prowadzonej w konstruktywnej atmosferze podczas konferencji przy okrągłym stole, która odbyła się w dniu dzisiejszym (9 lutego) w siedzibie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Lozannie, grupa uzgodniła, że nieakceptowana jest żadna pozycja głowy i szyi konia uzyskana agresywnie i siłowo. Grupa zmieniła definicję hiperfleksji/ rollkuru na następującą: wygięcie szyi konia uzyskane z wykorzystaniem agresywnej siły – i w związku z tym nie do przyjęcia. Technika znana jako LDR (Low, Deep and Round – nisko, głęboko i w zaokrągleniu), dzięki której uzyskuje się zgięcie bez zastosowania nadmiernej siły, jest dopuszczalna.

Grupa jednogłośnie stwierdziła, że każda postać agresji w jeździectwie musi spotkać się z konsekwencjami. FEI utworzy grupę roboczą, na której czele stał będzie Frank Kemperman, Przewodniczący Komitetu ds. Ujeżdżenia. Grupa ta ma rozszerzyć aktualne wytyczne dla stewardów, co ma ułatwić wprowadzenie niniejszej polityki w życie. Uczestnicy spotkania ustalili, że aktualne przepisy FEI nie ulegną zmianie.

Uczestnicy spotkania pokreślili również, że największy ciężar odpowiedzialności za dobrostan konia spoczywa w rękach jeźdźca. Przewodnicząca FEI, księżniczka Haya, przyjęła petycję przeciw rollkurowi, podpisaną przez 41000 sygnatariuszy, a przedstawioną przez dr. Gerda Heuschmanna. „

Na Messenger, w niewielkim gronie amazonek prowadzimy jeździeckie rozmowy. Jakieś czas temu pojawił się właśnie temat siłowego ganaszowanie koni i rollkuru. Rozmowa zaczęła się po wstawieniu przez Klaudię zdjęć opublikowanych przez pewną opiekunkę dwóch niewielkich kucyków. Zdjęcia zostały wykonane podczas „pracy” koników na lonży. Zwierzęta były na tyle mocno „powiązane” jakimiś patentami, że ich brody dotykały klatki piersiowej. Po fali krytyki pod tymi zdjęciami i postem, ich autorka usunęła post. Nasza dyskusja jednak trwała.

Paulina. To boli od samego patrzenia 😦 Pierwsze zdjęcie jest tragiczne ale drugie to już woła o pomstę do nieba. A ta dziewczynka powinna zastać zgłoszona służbom zajmującym się zwierzętami (mam nadzieję że mamy coś tego typu w Polsce funkcjonującego poprawnie). Powinna dostać mandat za znęcanie się nad zwierzętami, za świadome (bądź nieświadomie) krzywdzenie ich i zostać zmuszona do zrobienia jakiś kursów dotyczących lonżowania koni. Byłam dziś w stajni, o której Wam opowiadałam, że jest taka super i widziałam kucyka, który był pionierem pokazów (tych prowadzonych w ręku dzieci). Kupiony kiedyś, przez kogoś za miliony monet, dziś oddany do tej stajni za darmo. Musiał być mocno rolowany,bo cała górna część szyi jest w dotyku kamieniem – nie żartuję, do tego ma kissing spine syndrome (stykanie się wyrostków kręgosłupa). Ludzka głupota nie ma granic.. i tylko koni żal.

Ja. Paulina nie ma służb w Polsce i nie wiem czy są w innych krajach, które reagują na złą pracę z końmi. Nawet na taką, która podpada pod znęcanie. Gdyby koń był bity, głodzony, nie leczony, bez opieki kowalskiej – to tak, to służby są i zadziałają. Bardzo często rozmyślam na ten temat – rozmyślam o tym, że bardzo trudno udowodnić, że zła pracą krzywdzi się zwierzę. Tym bardziej, że odsetek ludzi tak pracujących z końmi jest ogromny – czyli jest to w jakimś sensie norma.

Marzena. https://www.horseandhound.co.uk/features/dressage-horse-bonfire-anky-van-grunsven-515683 Znalazłam to video na chybił trafił, Anky van Grunsvens nie muszę nikomu przedstawiać. To mistrzyni w dresażu. Jak na mój gust jej koń w ogóle nie pracuje tylnymi nogami. Ale ja jestem amatorem. Nie znam się być może. Ćwiczę obserwowanie ruchu koni oglądając tylko najlepszych. Jednak nie zawsze trzeba brać z nich przykład.

Ja. Masz rację Marzena. Jest mało ekspresji i zaangażowania w pracy zadu tego konia. Zobaczcie ten przejazd dla porównania. https://www.youtube.com/watch?v=dJ0fSK7FvuI Jestem ciekawa jakie różnice w pracy tych dwóch koni i jeźdźców zauważycie?

Marzena. Muzyka w tym przejeździe…aż ciary mnie przeszły. Tutaj widać, że koń „tańczy”.

Ja. Duża część oprawy muzycznej, to muzyka filmowa. Fragment jest z „Ostatni Mohikanin”. Ale nie tylko koń tańczy. Jeździec tańczy z nim, podążając za ruchem wierzchowca. Anky pcha ciałem konia do tańca. Szczególnie widać to przy chodach dodanych i lotnych zmianach. I układ szyi koni inny. Koń z mojego filmu ma więcej miejsca pod ganaszami. Ten Anky taki zduszony. Nie wiem jak to powiedzieć. Pierwszy koń ma pod ganaszami odwróconą literkę v, drugi – z mojego filmu ma odwróconą literkę u. Zresztą wszyscy wiedzą, że Anky stosowała rollkur. Taka szyja, to szyja ściągnięta na siłę.

Alina. Wielka różnica pomiędzy parami, ale pchania i podążania ciałem jeszcze nie zauważyłam. Natomiast mnie niepokoi kiwanie głową w lewo-prawo u konia z pierwszego filmiku i zbyt częste machanie ogonem. Takie zachowanie zauważam tylko u koni „sportowo” dresażowych. Jakie są przyczyny?

Klaudia. Mało zebrania w zebraniu, wklęsły kręgosłup powoduje sztywne ruchy szyi, tak mi się wydaje. Koń rozluźniony niesie ogon spokojnie.

Ja. Alina to sztywność, ból i nerwowość. Klaudia masz rację.

Alina. Właśnie. I nie rozumiem, dlaczego taki sposób jazdy istnieje. To gwałt, wszyscy to widzą, ale większość nie zmienia metod pracy z koniem.

Marzena. Koń musi podkładać tylne pod kłodę, nie może być przeganaszowany ani usztywniony. Słyszymy, wiemy, że tak powinno być, dążymy do ideału z różnym skutkiem (raz lepiej, raz gorzej), analizujemy swoje przejazdy, przejazdy kolegów. Uczymy się patrzeć na ruch konia i wychwytywać lepsze i gorsze momenty. I tu nagle występuje mistrz nad mistrzami, bóg dresażu i….oczom nie wierzę. Dla laika – pięknie to wszystko wygląda. A ja szukam tego wszystkiego co mi nawkładano do głowy. I widzę tylko wypastowane na wysoki połysk buty, które przygaszają swoim blaskiem cały przejazd.

Klaudia. https://www.facebook.com/clipmyhorse/videos/346116549122772/UzpfSTExNzE5NjM4OTYxODk3MzY6MjE3Njc0MjYyNTcxMTg1Mw/ Z jednym komentarzem się muszę zgodzić, nie da się odmówić fenomenalnego ruchu, ale mnie widok cztero – latków jeżdżonych na tak wysokiej i ciasnej szyi przygnębia.”

Ja. Nie wiem co to za filmik i kto jest jeźdźcem ale to jest znowu zrolowany koń. Szyja niesiona mechanicznie na pamięć. Przeczytajcie  artykuł:  http://equimechana.blogspot.com/2011/08/rollkur-czyli-zmuszanie-konia-do-tanca.html. Widać u tego konia nadmierną akcja przednich kończyn. Jeździec – dosiad fotelowy. Koń z dużymi predyspozycjami ale zmarnowanymi. Masz rację Klaudia. Dzieciak na tak ciasnej i zrolowanej szyi to przygnębiający widok. Ale, ja pójdę dalej….- to powinno być karalne. A zauważyłyście to nerwowe rzucanie ogonem…..to nie tylko z nerwów, to z bólu.

W Wikipedii jest cała historia tego jak zmieniał się stosunek FEI do rollkuru. Jest tam taka informacja: „w 2008 roku afera wokół kuca Power and Paint [potrzebny przypis] skłoniła tę organizację do wydania poszerzonego oświadczenia, w którym dystansowała się ona od rollkuru:

Nie są znane kliniczne efekty uboczne wynikające z zastosowania hiperfleksji, jednak dobrobyt konia jest poważnie naruszony, jeśli technikę tę stosuje się nieprawidłowo. FEI potępia stosowanie hiperfleksji w całym sporcie jeździeckim jako przykład psychicznego znęcania się nad koniem. FEI oświadcza, że nie popiera tej praktyki.”” Nie mogę nigdzie znaleźć informacji co to za afera z tym kucem. Któraś z Was wie może coś na ten temat? To ciekawe, że coś co przydarzyło się jednemu kucykowi skłania FEI do zdystansowania się od rollkuru. W poście o rollkurze autorka też o tym kucyku wspomina ale pod linkiem strona jest usunięta.

Klaudia. Już chyba wiem o co chodzi, pojawia się tu Anky, która ostatnio oglądałyśmy: Na nieszczęście główną propagatorką tej techniki jest gwiazda czworoboku – Anky van Grunsven (holenderska dresażystka i mistrzyni olimpijska) wraz z Sjefem Janssenem, jej mężem i trenerem. Występy Anky są bardzo wysoko oceniane przez międzynarodowych sędziów, co tylko pogłębia problem, ponieważ daje do ręki jej fanom i naśladowcom argument, że rollkur to droga do osiągnięcia sukcesu. Ponadto Anky i Sjef utrzymują, że na stosowaniu rollkuru zyskuje sam koń, ponieważ jest rozluźniony, zrelaksowany i może naprawdę pokazać swoje możliwości, a ponadto odczuwać przyjemność ze współpracy z jeźdźcem! Skoro artykuł o kucu został usunięty z euro dressageto musiała być na to nagonka. http://www.eurodressage.com/2007/10/02/heavy-reactions-rollkur-photos-power-and-paint dokopałam się tego czyli nagonka była na zdjęcie http://www.eurodressage.com/2007/09/30/whats-happening-september-2007 tu już chyba konkretniej.

Paulina. Zaraz przekopie angielskie strony bo mnie zaciekawiła historia tego kuca. O rollkurze nawet nie chce rozmawiać. Jeśli twierdzą że to w porządku to niech sobie też tak unieruchomią głowy i jeżdżą z brodą w mostku.

Ja. Paulina od 2010 rollkur jest zakazany przez FEI ale kto sprawdzi co się dzieje w krytych ujeżdżalniach? Mało tego. Oficjalnie, nieakceptowana jest żadna pozycja szyi i głowy konia uzyskana agresywnie i siłowo.

Paulina. Całe szczęście że oficjalnie jest zakazany ale też praca na wszystkich możliwych patentach wymuszających ustawienie głowy jest dla mnie tym samym przestępstwem co rollkur nawet jeśli nie ma tej samej brutalności zgięcia szyi.

Ja. No właśnie i według FEI też. Ale jakbym powiedziała to instruktorom z naszej stajni to…..właśnie nie wiem…..czy stwierdziliby, że inaczej się nie da, czy kazaliby się odp…….

Paulina. Dokładnie… ale cóż skoro już w szkółkach konie chodzące całkiem bez zaangażowania zadu mają wypinacze i trzymają głowę nisko, wyglądają więc „profesjonalnie”. Jak to wszystko powstrzymać? To prawie tak jak ze zdjęciami w czasopismach.. wszystkie sugerują jak powinna wyglądać idealna kobieta i biedne kobiety głodzą się by tylko przypominać to co tam zobaczyły. A jeźdźcy robią wszystko by ich konie wyglądały tak, jak te z mistrzostw, te sławne mimo że obydwie drogi mijają się znacząco z głównym celem i prawdziwą drogą do sukcesu.

Ja. Ale nikomu … często nawet właśnie instruktorom i trenerom nie chce się zrozumieć o co chodzi z tą opuszczoną głową i szyją konia. Nie chce się, bo to trzeba myśleć, przestawić się na inną pracę i będzie trudniej i dłużej itd. Chyba zrobię z naszej rozmowy post na elementarz.

Paulina. Pisz pisz pisz! Ja poprę rękami i nogami. Popełniłam w mojej jeździeckiej przygodzie wiele błędów, wiele z winy pierwszych instruktorów i zbyt wczesnego samokształcenia ale nigdy nie przyszło mi do głowy ustawić głowę konia na siłę. Wędzidło w pysku konia od zawsze budzi we mnie wielka odpowiedzialność. Przez to że w jedną sekundę możemy zadać niewyobrażalny ból.. a co jeszcze gorsze.. możemy go zadawać przez głupotę tak długo, że koń do niego przywyknie!

Ok znalazłam coś ciekawego na temat kuca Power and paint 🙂 więc mówimy o tych zdjęciach, które obiegły Internet i wywołały fale oburzenia (te 4 naokoło )

http://www.writingofriding.com/wp-content/uploads/2009/09/1155058044_small.jpg

Ja. Masakra. Biedny koń. Masz coś więcej?

Paulina. Zrobił je szwedzki fotograf, a trenerka po pierwszej fali krytyki wysłała list w którym pisze, że zdjęcia zrobione są podczas pierwszych minut treningu i młoda amazonka popełniła błąd z dopasowaniem pomocy i koń nie chodził w takiej pozycji dłużej niż pól minuty, gdyż od razu skorygowały to tak, by miał głowę ustawiona normalnie. Powtarza w tym liście wiele razy ze to co widać na zdjęciach jest bezsprzecznie nieprawidłową pracą z koniem, i zaprasza wszystkich chętnych na zwykłe codzienne treningi, które są zawsze otwarte i można poobserwować i samemu ocenić prawdziwy wygląd pracy trenera i jeźdźca z koniem. Mówi, że fotograf uchwycił te pierwsze kroki ale nie zrobił zdjęć już później – po poprawieniu wspinaczy. Sama nie wiem, jak myślicie? Bujda, żeby nie było „smrodku” w prestiżowej stajni czy faktycznie złośliwość reporterska? I przy okazji (kuc jest z Holandii więc mówimy o Holenderskiej Federacji jeździeckiej), gdy dowiedzieli się o tej sytuacji sprzeciwili się głośno, rozpoczęli postępowanie w sprawie takiego traktowania konia, ale co więcej! przyznali że są świadomi tego, że to nie jest jeden wyjątkowy przypadek tylko wierzchołek góry lodowej i wiedzą że bardzo wiele innych koni na pewno jest podobnie traktowanych. Nie piszą co prawda co z tym zrobią i jak będą przeciwdziałać ale sam fakt, że do tego się przyznają jest dla mnie dużym plusem.

Ja. W tym, co znalazła Klaudia jest napisane, że fotograf twierdzi, że kucyk pracował tak 15 minut. Było dochodzenie. Myślę, że coś było na rzeczy, bo jednak aż FEI odniosło się do sytuacji z kucem i wydało oficjalne oświadczenie i zmieniło stosunek do rollkuru. Przedtem nie widzieli w tym nic złego.

Paulina. Oh tak zapiałam dodać, w tym artykule również jest, że fotograf twierdzi, że było tak przez 15 minut.. tylko wychodzi, że mamy słowo przeciw słowu.. i dlatego nie wiem co o tym myśleć. FEI musiało odnieść się z powodu rozgłosu jaki te zdjęcia zyskały. Zrobiło się zbyt głośno i gdyby nic nie zrobili zostaliby wmieszani w krytykę.

Ja. Dochodzenie musiało potwierdzić słowa fotografa, bo inaczej nie byłoby sprawy. Tak myślę.

Paulina. Ja jak widzę te zdjęcie to nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek mógłby się aż tak „pomylić” z długością wypinaczy, no może ktoś kto widzi konia i wspinacze pierwszy raz w życiu.. ale wieloletni jeździec i trener? HYYYMMMMM

Ja. Też sadzę, że tłumaczenie sytuacji błędem uczennicy, gdy na zdjęciach jest obok dorosła osoba, to jednak ściema.

Posty do moich blogów piszę przy wsparciu patrona – Basi, Tomka i Ewy. Trochę więcej piszę o tym tutaj. Gdyby ktoś miał ochotę dołączyć do grona patronów i mnie wesprzeć to zapraszam i dziękuję. Olga Drzymała

https://patronite.pl/profil/1045/olga-drzymaa

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Rollkur

  1. Pingback: Poradnik „obsługi” młodego konia – faceci z „małym” wzrostem i dużym ego. – Jeździecki elementarz. Co każdy jeździec wiedzieć powinien. Blog – magazyn miłośników koni dla przyszłych i obecnych miłośników jeździectwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s