Koń w zastępie

Koń w zastępie

Rys. Jarosław Figan

Prawie każdy, kto zaczyna naukę jazdy konnej, zaraz po ćwiczeniach na lonży trafia do tak zwanego zastępu. Z jednej strony jazda taka ułatwia wiele spraw, z drugiej utrudnia indywidualną relację jeźdźca z koniem. Koń jadący jak drugi i następny w takim zastępie, zawsze będzie skupiał się na zadzie towarzysza maszerującego przed nim. Jest sporą sztuką skupić szkółkowego konia na sobie w takich warunkach. Jest sporą sztuką wyegzekwować prawidłową reakcję na sygnały, gdy koń skupiony jest na powtarzaniu ruchów zwierzęcia z przodu. Konie w zastępie ruszają, zmieniają chód i podążają w danym kierunku, gdy taki ruch wykona towarzysz przed nimi. Tak naprawdę koniem, który jest prowadzony przez jeźdźca, jest ten na czele zastępu. Niestety konie czołowe często chodzą na pamięć, prowadzone płotem, wydeptaną ścieżką, rutynowymi i znanymi już sobie szlakami.

Koń, który współpracuje z jeźdźcem, powinien być na nim skupiony. Skupiony na „rozmowie”, na tym żeby słuchać opiekuna i mu odpowiadać. Dla koni takie skupianie się na jeźdźcu to trudna praca umysłowa. Natura nie przygotowała tych zwierząt do takiego rodzaju wysiłku. Każdego wierzchowca tego skupiania się trzeba nauczyć. Konie szkółkowe nie są tego uczone, nie są do takiej pracy przygotowywane. Dodatkowo, koń szkółkowy musiałby skupić się dziennie na iluś jeźdźcach, z których każdy inaczej daje sygnały. Żaden z tych jeźdźców nie słuchai nie rozumie też tego, co podopieczny ma do „powiedzenia”. Nie ma więc świadomej interakcji między jeźdźcami a koniem szkółkowym.

Skupianie się konia szkółkowego na zadzie innego zwierzęcia ułatwia mu więc pracę. Dlatego częstym problemem jeźdźców jeżdżących w zastępie, jest niemożność namówienia konia (na którym akurat jadą) do wyjścia na czoło zastępu. Chodzenie w zastępie na jego czele, wymusza na zwierzęciu chociaż częściowe skupienie się na człowieku. Dlatego szkółkowe wierzchowce bronią się przed wyjechaniem na przód zastępu. Do tego, konie szkółkowe to zmęczone i obolałe zwierzęta. Podążanie za zadem innego konia pozwala im na takie zachowania, które niwelują albo przynajmniej nieco wygłuszają zmęczenie i bolesności. Skupianie się na jeźdźcu znacznie im to utrudnia.

Pomysły na wyegzekwowanie od konia wyjścia na czoło zastępu nie są zbyt kreatywne. Instruktorzy najczęściej zalecają użycie bata i siłowe przepychanie. Zgadzam się, że takie siłowe działanie przynosi w końcu efekty. Zgadzam się też, że użycie bacika przynosi efekty i pomaga w wypchnięciu wierzchowca naprzód. Pomaga wówczas, gdy koń boi się bata i siłowej presji bardziej, niż pracy w skupieniu na jeźdźcu. Pomaga wówczas, gdy koń nie rozumie i nie umie skupić się na opiekunie. Przepchnięty koń po wyjściu na czoło zastępu często też odpuszczai przestaje się zapierać przed wykonaniem polecenia, bo nie widzi już szans na wygraną. Czasami jednak opór konia i chęć pozostania za zadem kolegi czy koleżanki jest tak silny, że zwierzę nie ulegnie żadnej siłowej perswazji.

To tyle jeśli chodzi o prawdopodobne przyczyny zachowania koni pracujących w zastępie. Jak sobie poradzić z brakiem „posłuszeństwa” konia szkółkowego? Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby treningi nie były prowadzone w zastępie. Jednak dla instruktorów praca z zastępem jest dużo łatwiejsza. Nie mówiąc już o kwestiach finansowych.

Jeździec może spróbować popracować nad tym, żeby koń nauczył się skupiać się na nim, gdy idzie w zastępie. Żeby się skupiał mimo, że idzie za innym koniem. Pracę nad skupianiem należałoby zacząć od regulowania tempa. Jadąc za innym koniem trzeba zacząć namawiać podopiecznego, żeby mocno zwolnił. Namawiać, żeby wyraźnie zwiększyła się odległość między koniem, na którym jedziecie, a tym przed wami. Zaraz potem należałoby popracować z wierzchowcem nad zmniejszeniem tej odległości i dogonieniemkonia idącego z przodu. Po czym znowu należy namówić wierzchowca do zwiększenia odległości i tak na zmianę.

Jednak doganianie” przez konia towarzysza z przodu nie może odbyć się na zasadzie: puszczam Cię i go goń. Nie – wierzchowiec musi zwiększyć tempo na wyraźną prośbę jeźdźca i iść tempem dokładnie przez jeźdźca określonym.

Prosząc konia o zwolnienie tempa, nie wolno zaciągać wodzy. Należy popracować wodzami, jednak niech to będą pociągnięcia – lekkie szarpnięcia. Muszą być krótkie i powtarzane do momentu aż zwierzę zaprzestanie prób samowolnego rozpędzania się. Pracując wodzami, jeździec musi zacząć równocześnie coraz wolniej huśtać biodrami albo anglezować zależy od chodu zwierzęcia. Wyobraźcie sobie, że nie siedzicie na koniu tylko biegniecie albo maszerujecie i jest to bardzo wolny i spokojny bieg czy marsz. Maszerujcie długimi krokami. W rytm tych kroków z wyobraźni zacznijcie huśtać biodrami albo anglezować. Wasze huśtanie i anglezowanie będzie podpowiedzią dla konia w jakim tempie ma kłusować. Nie wiem w jaki sposób nauczono was pracować łydką. Podpowiem, że łydki jeźdźca powinny pukać, masować albo dotykać boków konia. Wszystko zależy od tego, jaką informację chcecie przekazać podopiecznemu i od reakcji wierzchowca na te sygnały albo jej braku. Na pewno nie powinno się ściskać konia łydkami. Zwracam na to uwagę, bo mimo, że chcecie poprosić konia o wolniejsze tempo, to powinniście pracować łydkami (pukać) prosząc w ten sposób konia o podstawienie zadu. Czyli o to, żeby stawiał kroki zadnimi nogami, jak najmocniej pod brzuchem. Przy takiej pracy koń się „skraca”, a krótkiemu zwierzęciu łatwiej jest zwolnić tempo.

Gdy chcecie poprosić wierzchowca o zwiększenie tempa, to sygnały którymi się z nim porozumiewaliście do tej pory pozostają nie zmienione, z tym, że pukające wasze łydki proszą dodatkowo podopiecznego o nieco szybsze stawianie kroków. W swojej wyobraźni musicie więc przyspieszyć rytm i tempo swojego marszu czy biegu. Wbrew pozorom nie przestajecie pracować wodzami. Bez tych sygnałów dawanych wodzami koń pobiegnie własnym tempem – zbyt szybkim tempem. To pozornie proste ćwiczenie nauczy konia skupiać się na pracy z wami. Nauczy go też regulować tempo na waszą prośbę. Zniknie wówczas problem z namówieniem konia do wyjścia na przód zastępu.

Olga Drzymała

Posty do moich blogów piszę przy wsparciu patrona – Basi, Tomka i Ewy. Trochę więcej piszę o tym tutaj. Gdyby ktoś miał ochotę dołączyć do grona patronów i mnie wesprzeć to zapraszam i dziękuję.

https://patronite.pl/profil/1045/olga-drzymaa

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Koń w zastępie

  1. hubbadubbadubba

    Trafiłaś w sedno mojego problemu. Podczas jazdy w zastępie często siedzę na zadzie poprzedzającego konia i mam problem z zapanowaniem nad tym pode mną. Kontrola tempa wierzchowca to spory kłopot, a niech poprzednik zacznie woltę gdy ja mam pojechać dalej prosto… to mój koń też robi woltę. Też zacząłem się domyślać że należy zwiększyć odstęp.
    Spróbuję ćwiczeń, które zaproponowałaś i dam znać. Dzięki!

    Polubienie

    1. Trafiłam w sedno problemu, bo to nie tylko Twój problem. To problem wielu szkółkowych jeźdźców. Rozwiązanie problemu leży w umiejętności namówienia konia na skupieniu się na jeźdźcu, mimo obecności innych koni. Opisane ćwiczeni mają pomóc nauczyć wierzchowca przede wszystkim tego skupienia. To nie jest tylko kwestia zwiększenia odstępu.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s