Dlaczego mój koń nie skacze?

Skoki

Fot. Kama Kin

Czy to możliwe aby koń nie umiał skakać? Pytanie to zadane zostało w pewnej grupie i dotyczyło klaczy, która została kupiona, gdy miała 4 lata – klacz do zajeżdżenia. Podobno – koń ideał ! „Ganaszowanie, piękny chód. Przez drągi to on kocha chodzić ale problem z przeszkodami. Jest kierowana na nią i albo leci tak, jakby jej nie było – co skutkuje strąceniem, albo podnosi nogi jak do drągów. Nigdy, powtarzam, nigdy nie skoczyła. Parę razy zdarzyło jej się nawet wywalić o małego krzyżaka. Jak nauczyć ją skakać?

Zastanawiam się po czym ludzie rozpoznają, że koń coś kocha? Oczywiście każdy wierzchowiec ma inne predyspozycje ruchowe i jedne ćwiczenia łatwiej jest mu wykonać, inne trudniej. Niektóre ćwiczenia wykonuje z większą lekkością i swobodą, przy innych czujemy jego opór i sztywność. I te predyspozycje jeździec jest w stanie ocenić. Natomiast stwierdzenie, że koń kocha jakiś konkretny wysiłek jest mocnym naciąganiem rzeczywistości. Doświadczenie oparte na obserwacji wielu jeźdźców i ich podopiecznych podpowiada mi, że to stwierdzenie o miłości do pokonywania drążków lub innego wysiłku, oparte jest na tym, że koń pokonuje je w dość sporym tempie i bez buntu. Brak buntu to dobry objaw, natomiast nadmierne tempo już nie. Chociaż ten brak buntu może wynikać z przyzwyczajenia zwierzęcia do wykonania danego ruchu – może wynikać z faktu, że koń działa rutynowo. A rutyna w pracy nie jest już dobrym objawem. Moje przeświadczenie o zbyt szybkim tempie przy tym akurat ćwiczeniu, opieram na stwierdzeniu autorki pytania mówiącym, że klacz leci na przeszkodę. Jeżeli koń leci na przeszkodę, to z pewnością drążków również nie pokonuje w kontrolowanym tempie.

Dlaczego jeźdźcy nie zauważają nadmiernego tempa przy najeździe i pokonywaniu drążków, a przy skokach już tak? Ponieważ zachowują się oni w inny sposób przy najeździe na drążki, a w inny przy najeździe na przeszkodę. Przed drążkami jeźdźcy nie mają oporów, by wstrzymywać konia przy pomocy bardzo silnie zaciągniętych wodzy i wędzidła. Jeżeli zwierzę nie ucieknie w bok, to zawsze przez te drążki jakoś przejdzie. Jeżeli jednak zbyt mocno człowiek przytrzyma wodzami konia biegnącego na przeszkodę, zwierzę po prostu jej nie pokona – wyłamie, staranuje albo w ostatniej chwili ucieknie na bok. W związku z tym, przy najeździe na przeszkody, jeźdźcy puszczają konia nie kontrolując tempa jego chodu. Nie kontrolują, ponieważ nie potrafią zrobić tego dosiadem. Poza tym, żeby koń mógł pokonania przeszkodę, musi mieć z czego się odbić. Albo będzie to sprężysta i napędzającą praca zadnich kończyn, albo szybkie tempo i pociągnięcie całego ciała przednimi kończynami. Pędzące konie siłę napędową i „skokową” mają z przodu ciała. Dlatego słowoodbić” w poprzednim zdaniu zamknęłam w cudzysłów. Przy pokonywaniu drążków nie jest potrzebny element odbicia”, dlatego rozpędzanie się wierzchowca przed ich pokonaniem może być nieco mniej rozpaczliwe.

Reasumując powyższy wywód – koń nie skacze ponieważ pędzi, a pędzi ponieważ jeździec nie umie namówić konia dosiadem do wyregulowania tempa. Skoro koń pędzi to ma przeciążony przód i zbyt mocno boi się upadku przy braku równowagi. Skoro koń pędzi to nie angażuje wystarczająco zadnich kończyn do pracy i nie ma tam siły napędowej i „skokowej”. Skoro koń pędzi na przeszkodę to praca na drążkach nie została wykonana prawidłowo. Drążki nie mają uczyć konia, tylko jeźdźca. Mają nauczyć jeźdźca, jak przygotować podopiecznego do wykonywania ćwiczeń w prawidłowym ustawieniu, zrównoważeniu ciała i w odpowiednim rytmie i tempie. Inaczej mówiąc – jeździec powinien przed pokonaniem drążków przez konia ocenić, jakie tempo jego wierzchowca będzie najbardziej odpowiednie do wykonania ćwiczenia i jak długie kroki podopieczny powinien stawiać, by idealnie zmieścić się w odległościach dzielących drążki. Jeździec powinien namówić wierzchowca do zaangażowania zadnich kończyny do bardziej sprężystej pracy, bo to pozwoli zwierzęciu na wysokie podnoszenie kończyn. Do zaangażowania zadu konieczne jest zrównoważenie i prawidłowe ustawienie ciała konia. I tak przygotowanego podopiecznego jeździec dopiero prosi o pokonanie drążków. Wierzchowiec pokonuje je wówczas lekko, sprężyście, w równym rytmie i optymalnym tempie. Błędem jeźdźców jest myślenie, że lekkości, sprężystości, regulowania rytmu i tempa, nauczyć może konia sam proces przechodzenia przez owe drążki – sam proces bez udziału pracy jeźdźca.

Pod pytaniem, które zacytowałam na początku tekstu, pojawiły się komentarze z radami. Sugerowano przede wszystkim jazdę w szeregu tak, by klacz powtórzyła ruch (czyli skok) konia biegnącego przed nią.

Odpowiedź autorki pytania:Specjalnie jechałam na końcu szeregu, w którym było 8 koni aby zobaczyła, że to trzeba skoczyć. I tak to strąciła i się potknęła”.

-„A próbowaliście z ziemi? Na korytarz np, na początku niech się nauczy sama a potem spróbować z jeźdźcem na grzbiecie.

Odpowiedź:„Tak, było bez różnicy. Ona umiała lecieć kłusem albo galopem i wpaść na tą przeszkodę rozwalając ją. Ewentualnie jeszcze się potykając”.

Z galopu też? Dziwne. Za innym koniem też? Puścić 2 w korytarzu i zobaczcie”.

Odpowiedź:„W korytarzu też była. Pierwszy koń skoczył a ona przeszła do kłusa i to rozwaliła. Wyglądało to, jakby nie chciało jej się podnosić nóg.

Ulżyło mi i ucieszyłam się, gdy pojawił się ten komentarz:

Może nie ma jeszcze idealnej równowagi? Uważam, że w tym wypadku potrzebny jest ktoś doświadczony w pracy z młodziakami, aby skorygował, bo wystarczyło popełnić delikatny błąd i już robi się spory problem…..”

Koń nawet bez jeźdźca może nie mieć równowagi pozwalającej na wykonanie skoku bez obawy, że się przewróci. Zła praca z młodym koniem, czyli brak pracy nad równoważeniem ciała konia, odciążeniem przodu i angażowaniem zadnich kończyn do pracy, może przynieść fatalne skutki. Źle jeżdżony wierzchowiec, nawet podczas swobodnego biegania, może poruszać się z zaburzoną równowagą, przegiętym w dół kręgosłupem i przesadnie odstawionymi w tył zadnimi nogami.

……..”Nie każdy koń też nadaje się do skoków. Ja nie praktykuję skoków na tak młodych koniach, sama mam 9-cio letnią klacz, która dopiero ogarnia skoki, ale jest super zrobiona ujeżdżeniowo i podoba jej się, że może skakać. Spróbujcie w korytarzu, od drąga do mega niziutkiej przeszkody. Spróbujcie przejść przez ‚przeszkodę’- krzyżaka na 1 dziurce, nawet stępem. Można spróbować przekonać konia na jedzenie, jeśli w korytarzu nie lubi skakać. Można też próbować skakać w innym miejscu, np. w terenie przez coś niziutkiego- to gorsze do ustawienia, ale konie szybko się na tym uczą, tym bardziej jak drugi koń skoczy, a Twój nie będzie miał wyboru. Jest sporo możliwości, dla mnie młode konie musi zjeżdżać ktoś, kto to ogarnia- tu ma znaczenie nawet delikatny błąd. Więc trener pomoże najbardziej.

Odezwał się też drugi rozsądny głos:

„Ja skupiłabym się na razie na pracy płaskiej. Widać, że koń jeszcze nie jest gotowy i nie ma co jej zmuszać, bo tylko ją zrazicie. Udoskonalajcie to co macie, 4 letni koń to jeszcze niedojrzały gówniarz, nie ma co jej jeszcze pchać na przeszkody. Praca na drągach w zupełności wystarczy, można próbować puszczać ją w korytarz na drągi w galopie i STOPNIOWO podnosić. Zmuszaniem jej do skoków tylko ją zniechęcicie i nauczycie, że przeszkody można rozwalać, a uwierzcie, że młody koń chłonie wszystko jak gąbka (zwłaszcza te złe rzeczy) i później jest trudno to wszystko odkręcić.

Przeraziła mnie natomiast porada:

Może zabrzmi to źle ale może barowanie?

Na szczęście taki scenariusz szkolenia konia nie przypadł do gustu autorce pytania:

Odpowiedź:wolałabym żeby koń nie miał zrytej psychiki na widok drągów i przeszkód.

Ktoś z piszących komentarze wpadł na pomysł, że:

„ Możliwe że po prostu ma jakąś wadę w sobie, której nie jest w stanie skorygować. Ja bym się skontaktowała z jakimś dobrym trenerem który nie zna tego konia, żeby wsiadł i sprawdził czy coś nie gra.”

Podejrzewam, że osoba ta miała na myśli nie wadę tylko właśnie błąd w pracy konia, w ułożeniu ciała czy zrównoważeniu, powstały w wyniku złego treningu. Zgadzam się z tym, że dobry trener jest w stanie ten błąd znaleźć. Rada, by zaangażować dobrego trenera jest więc na pewno mądrą podpowiedzią.

Jeszcze inne osoby radziły zainwestować w poradę weterynaryjną:

„Może ma coś z kopytami lub stawami i nie może skakać.

Albo:

Koń ideał, ganaszowanie – Ta. Koń ma na pewno jakiś problem, polecam skonsultować z fizjoterapeutą, PORZĄDNYM.

Ja w tym konkretnym przypadku jednak skupiłabym się na ujeżdżeniowej pracy, regulującej równowagę konia, ustawienie ciała, rozluźnienie i zaangażowanie zadu. Nie wiem, czy sięganiepo lekarza weterynarii czy fizjoterapeutę jest uzasadnione, jeżeli w pracy z koniem popełniane są oczywiste błędy. Niestety, ujeżdżeniowa praca nie cieszy się zbytnim powodzeniem, lepiej żeby był jakiś „guzik – pstryczek elektryczek” w postaci drążków, innego konia przed problematycznym wierzchowcem albo w postaci halterka:

A może na lonże? I jej dać drągi, potem jedną cavalettke i jak ogarnie że musi podnieść wyżej nóżki to wtedy dołożyć te cavalettki na więcej, i jak będzie dobrze to wtedy jej podwyższać te drągi.”

Odpowiedź:„Na lonży też chodziła. Z drągami nie ma problemów bo z nimi akurat świetnie sobie radzi . Ale jak już drągi były wyższe, tak że podchodziły pod małą stacjonatę to zamiast skakać próbuje to przejść i się potyka.

„Ale mi chodzi żeby drągi były z jakieś 20cm nad ziemią, nie jakoś wysoko żeby zrozumiała że musi nogi wyżej podnosić.”

„Bez jeźdźca na początek spróbujcie.

Odpowiedź:„Robiliśmy”.

A wyższe drążki?

Odpowiedź:„wyższe drągi też przechodziła a nie skakała.

„Może drągi ale wyższe, potem inne tego typu ćwiczenia na podnoszenie nóg coraz wyżej. I potem małe stacjonatki (nie krzyżaki żeby nie wyglądały jak przeszkoda tylko drągi takie jak robiła) i zwiększać stopniowo te stacjonaty. Nie znam się za bardzo ale tak mi się wydaje ze mogłoby w jakiś sposób pomoc.

Odpowiedź:„Z wyższymi drągami też robiliśmy. Ustawiliśmy później jedną małą stancjonatę trochę wyższą niż drąg , to próbowała go przejść a nie przeskoczyć.

Z ziemi niech na halterku i linie podejdzie do przeszkody i niech skacze ze stój nie będzie miała innej możliwości niż skok ale to musi być intensywne uderzenie bata w ziemię z ręka z liną do przodu. Albo później biegnij razem z nią i żebyś skakała ale musisz razem w jednym tempie żeby klacz nie była ani przed ani za Tobą, skacz Ty żeby zmusić klacz do skoku.

Ta wymiana zdań pokazuje, że żaden „pstryczek” i patent nie zadziałał.

Cytaty – pisownia oryginalna.

Olga Drzymała

Posty do moich blogów piszę przy wsparciu patrona – Basi, Tomka i Ewy. Trochę więcej piszę o tym tutaj. Gdyby ktoś miał ochotę dołączyć do grona patronów i mnie wesprzeć to zapraszam i dziękuję.

https://patronite.pl/profil/1045/olga-drzymaa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s