Konie do pracy w hipoterapii

Hetman

Fot. Olga Drzymała

Nie jestem hipoterapeutą jednak nie muszę być, żeby wiedzieć jak końskie ciało oddziałuje na siedzącego na grzbiecie jeźdźca. Jest wielką sztuką i niezwykłym wyczynem umiejętność rozluźnienia mięśni, stawów i całego ciała przez jeźdźca, na sztywnym, spiętym i krzywym koniu. Spięte, sztywne i krzywe ciało konia, ciało bez równowagi prowokuje, a wręcz wymusza napięcia u osoby siedzącej na jego grzbiecie. Wymusza wykrzywianie ciała i siedzenie w siodle bez równowagi. Skoro tak działa napięte ciało wierzchowca, to rozluźnione, sprężyste i wyprostowane będzie u jeźdźca wymuszało” prostowanie się, siedzenie w równowadze i rozluźnienie mięśni i stawów. Tymczasem hipoterapeutyczna rzeczywistość wygląda tak, że jako terapeuci pracują konie po wieloletniej pracy w szkółkach, po kontuzjach, po przejściach fizycznych i psychicznych, które zrobiły z tych koni zdrowotne wraki. Pracują konie z przegiętymi w dół i sztywnymi grzbietami. Konie kulejące albo ledwo powłóczące nogami. Konie powykrzywiane i pracujące z przeciążonymi przodami ciała. Pracują konie zrezygnowane, psychicznie złamane”, bez energii i jakiegokolwiek entuzjazmu do pracy. Takie konie nazywane są spokojnymi i kwalifikuje się je jako idealne do hipoterapii. Natomiast samą hipoterapię kojarzy się z „oprowadzankami” na koniu.

Mam przyjaciółkę, która jest hipoterapeutą. Hipoterapia jest jej pasją. Swego czasu rozważała kupno konia do hipoterapii. Jako poradę usłyszała od pewnej amazonki: „kup konia ze szkółki, w której jeździłam. Czasem chcą sprzedać konie, takie małe, dobrze objeżdżone, po kontuzjach, co już nie mogą dużo chodzić. Ale do hipo przecież się nadają, bo mega spokojne i dobrze zrobione.”

Monika: Nie każdy koń może być hipoterapeutą. To oczywiste, że muszą to być konie, które mają predyspozycje psychofizyczne do tej pracy. Psycho- bo często przy takich zajęciach konie spotykają się z nietypowymi zachowaniami dzieci jak i dziwnym sprzętem. Muszą być „odczulone” na piłki, kółka, a także wózek inwalidzki itp. Wymagamy od nich spokoju i opanowania w każdej sytuacji… Fizyczne predyspozycje – temat rzeka. Bo tak naprawdę, żeby dobrze przeprowadzić terapię, to musimy dobrać konia do konkretnego pacjenta. To bardzo indywidualna sprawa. Czasem to będzie musiał być koń wąski o płynnym, spokojnym, niezaburzonym ruchu. Dla innych przypadków już koń potrafiący zmienić tempo chodu i bardziej energiczny. Nie da rady pracować z koniem, który kaszle czy „lekko utyka”, a takie konie w hipoterapii często pracują. Nie da rady pracować z koniem, który reaguje na spinające się mięśnie pacjenta siedzącego na jego grzbiecie. Myślę,że większość wyedukowanych hipnoterapeutów zdaje sobie sprawę, że spięty, kulejący, kaszlący, itp. koń nie przekaże prawidłowego wzorca chodu, a może nawet zakodować złe torowanie ruchu… Dlatego większość, tak jak i ja, jest hipokrytami, bo pracuje z nieodpowiednimi wierzchowcami.

W tym miejscu Monika przysłała mi dokument pt: „ Kanony polskiej hipoterapii. Załączam link. Z kanonów polskiej hipoterapii dowiadujemy się, że:

Koń do hipoterapii powinien być wałachem, w wieku powyżej 5 lat,

specjalnie przygotowany do pracy w hipoterapii,

wysokość umożliwiająca skuteczną asekurację, zharmonizowana z wielkością pacjenta,

chód rytmiczny, elastyczny, sprężysty, wydajny.

Pożądane takie ukształtowanie poszczególnych części ciała, jakie w zasadzie odpowiada wzorcowi pokroju (m.in.: ramy prostokątne; głowa proporcjonalna, miernej wielkości; szyja prosta, umięśniona; kłąb dobrze wykształcony, szeroki, niezbyt wysoki; kłoda podłużno-owalna; grzbiet prosty, w miarę szeroki i długi, dobrze umięśniony; wyrostki kolczyste kręgosłupa niewyczuwalne; łopatka długa, ukośna; lędźwie szerokie, dobrze związane; zad silnie umięśniony, długi, poziomy; budowa i postawa kończyn prawidłowa).

Cechy ustroju psychicznego decydujące o przydatności do rozwiązywania najszerzej pojętych problemów terapeutycznych oraz minimalizujące prawdopodobieństwo wystąpienia reakcji nieprzewidywalnych (zrównoważony charakter, inteligencja, spokojny temperament, przyjazność, ufność, łagodność, cierpliwość, chętne i staranne wykonywanie poleceń, tolerancja, bez odruchów obronnych, na nagłe i niespodziewane bodźce wzrokowe, słuchowe i dotykowe, brak narowów i nałogów).

Zważywszy, że powyższe warunki mają bezpośredni związek z zapewnieniem pacjentowi jak największego bezpieczeństwa, wskazana jest znajomość pełnego życiorysu danego konia, zwłaszcza pod kątem zdarzeń traumatycznych lub pozyskanie go z profesjonalnego, godnego zaufania, ośrodka hodowlano-wychowawczego.

Jakkolwiek niewłaściwym jest dzielenie ras na „hipoterapeutyczne” i „niehipoterapeutyczne”, to obserwuje się u osobników niektórych ras więcej niż przeciętne skupienie właściwości zalecanych przy usprawnianiu koniem. W Polsce taką opinię ma populacja rasy huculskiej. Fakt ten nie oznacza, że wszystkie hucuły są przydatne do naszych potrzeb, tak jak nie wyklucza posiłkowania się wyselekcjonowanymi konikami polskimi, ślązakami, fiordingami, szetlandami, kucami felińskimi, potomstwem różnych krzyżówek z udziałem kucy lub koni małych i przedstawicielami innych, dostępnych ras. Ważne jest natomiast, by bez względu na rasę, wybór dokonywany był indywidualnie, według w/w kryteriów, zwłaszcza dotyczących sfery psychiki.

Należy dążyć do posiadania przez ośrodki hipoterapeutyczne po kilka różnych koni, celem możliwie precyzyjnego dostosowania odpowiedniego konia do aktualnych potrzeb pacjenta.

Monika: z tych kanonów akurat to, że wałach i powyżej 5 lat jest dyskusyjne?

Rozmawiałam też na ten temat z koleżanką z Białorusi, która trzy lata pracowała w swoim kraju w ośrodku hipoterapeutycznym. Tam do pracy w hipoterapii preferowano klacze powyżej piątego roku życia i takie, które były już matkami. Do pracy owe klacze były kupowane surowe, nie zajeżdżone, nie zmęczone i nie po kontuzjach. Klacze były „szykowane” do pracy od podstaw i do pracy pod upośledzonych pacjentów. Inna klacz pracowała z pacjentami z upośledzeniem psychicznym, a inna z upośledzeniem fizycznym. Końmi do pracy w hipoterapii nie mogły być zbyt małe kucyki – rytm kroków konia musiał być maksymalnie zbliżony do rytmu bicia serca.

Alina pracowała w ośrodku działającym według kanonów Międzynarodowej Gruzińskiej Szkoły Hipoterapii. Mimo, że w nazwie szkoły jest słowo międzynarodowa, to nie można znaleźć w internecie nic na jej temat. W ramach ciekawostki: czy wiecie, że jest białoruska rasa koni? Na ten temat też trudno znaleźć informację. Chyba, że wpiszecie cyrylicą nazwę państwowych hodowli tych koni. Internet wydaje się być oknem na świat, jednak jak się okazuje nie na cały świat i nie dla wszystkich ludzi.

Wracając do rozmowy z Moniką o hipoterapii:

Monika: na wszystkich stronach o hipoterapii można się zaczytywać o korzyściach płynących z tej formy terapii. O tym, jak wpływa wielopłaszczyznowo na rozwój itp. Jednak nie ma tam ani słowa o koniach. O tym, jak wożenie upośledzonych osób na nie wpływa. Niewiele jest o tym, jakie to muszą być wyselekcjonowane zwierzęta. Ani słowa o przygotowaniu do tej pracy i rozprężeniu po niej. Nie ma ani słowa o treningu koni…Ot zakłada się, że każdy koń jest zawsze przygotowany do pracy – nie ma czasu na trening ogólnorozwojowy dla koni. Nawet nie mówi się o takiej potrzebie. Jest mało prawdopodobne i graniczące z cudem, żeby konie uratowane z transportu na rzeź, kontuzjowane czy „zajechane” i wyciągnięte ze szkółek, spełniały warunki do pracy w hipoterapii.

Ja: Dokładnie. W zasadzie, to w takich hipoterapeutycznych ośrodkach powinna być zatrudniona osoba do pracy z końmi. Do rozluźnienia ich, do ustawiania, równoważenia, naprawienia błędów itp.

Monika: I dochodzimy do sedna. Wiele takich ośrodków byłoby idealnymi, gdyby były tam konie zdrowe i w pełni sprawne. Ośrodki te mają wykwalifikowaną kadrę, mają odpowiedni teren i możliwości, ale dopasowanie konia do pacjenta jest nie do „ogarnięcia”. Tam koń musi tylko iść. Nikt nie odwoła zajęć bo koń jest chory, kulawy czy zmęczony. W wielu ośrodkach jest jeszcze inne częste zjawisko – fizjoterapeuci nie mający wiedzy o koniach. Zdarza się, że fizjoterapeuci robią jakiś szybki kurs z hipoterapii i już pracują z końmi. W ośrodku, w którym pracowałam była pewna klacz, którą rzadko brano do pracy. Taka klacz „do przodu”. Dostawałam ją do pracy, nawet jak nie miałam asekuracji w postaci prowadzącego, bo ja sobie poradzę – jak mawiała szefowa. Owszem poradzę, tylko czasem kosztem dziecka na grzbiecie…

Ja: Tak podejrzewam. A na kursie uczyli Cię o potrzebach konia?

Monika: Tak. Kurs certyfikowany obejmuje hipologię i weterynarię oraz jeździectwo i pracę z koniem.

Ja: A szybki kurs to znaczy „weekend’owy”? Ile trwa kurs certyfikowany?

Monika: Weekendowy to chyba nie…trochę dłużej – ośrodki szkoleniowe robią w 10 dni. Choć spotkałam się z kursem przez internet. Ja robiłam kurs dziewięć miesięcy, w tym 2 zjazdy intensywne po 2 tygodnie i 2 tygodnie praktyk.

Ja: Podobno jest internetowy kurs instruktorski. Ale nie szukałam w necie.

Monika: Tak, widziałam kiedyś. Trzeba nagrywać filmiki i wysyłać.

Ja: Czyli jednak jest.

Monika: Wolny kraj, wolny zawód – nie trzeba mieć uprawnień ani wiedzy…Szkoda, że ludzie nie weryfikują z czyich usług korzystają.. .Nie generalizuję, bo nie zawsze trzeba mieć papiery, ale wiedzę i podejście to już tak…

Ja: Nie trzeba mieć uprawnień – instruktor jeździectwa to wolny zawód. Po co więc odstawiać fikcję z kursem internetowym?

Monika: Bo papier czasem ładnie wygląda i można nim pomachać. Zależy kto i co chce osiągnąć. Ja zrobiłam kurs hipoterapii certyfikowany, bo chciałam się uczyć tego, czego nie wiedziałam a okazało się i okazuje, że ciągle trzeba się uczyć…no chyba że prowadzi się zajęcia na zasadzie „oprowadzanki”.

Ja: Ale hipoterapeuta to też wolny zawód?

Monika: W ośrodkach, w których pracowałam byli fizjoterapeuci i pedagodzy ale nie sądzę, żeby wszyscy mieli kurs hipoterapii…a nawet jestem pewna, że nie mieli. Na zasadzie: są przecież fizjoterapeutami to mają pojęcie.

Ja: Wystarczy, że nie boją się stetryczałego konia i robią hipoterapię?

Monika: Myślę, że i takie przypadki się zdarzają..

***

Alina Kalinina, Monika Modrzyńska, Olga Drzymała

***

Powiązane Posty:  „Stare konie”„Konie szkółkowe”

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Konie do pracy w hipoterapii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s