Jeździecki elementarz

CO KAŻDY JEŹDZIEC WIEDZIEĆ POWINIEN

cropped-33677187_2073077389636364_2750336274257674240_n.jpg

Fot. Kama Kin

BLOG – MAGAZYN MIŁOŚNIKÓW KONI DLA PRZYSZŁYCH I OBECNYCH MIŁOŚNIKÓW JEŹDZIECTWA.

 

Nazywam się Olga Drzymała i prowadzę blogi o tematyce jeździeckiej: „Pogotowie jeździeckie” i „Taka oto końska historia”. Mam strony i grupy na fb i w google. Dlaczego otwieram więc kolejny blog? Podczas rozmów na istniejących już stronach i grupach, wraz z czytelnikami nieraz poruszaliśmy temat koni szkółkowych. Te rozmowy zawsze kończyły się konkluzją, że tym zwierzętom już nic nie pomoże. Widzę teraz oczami wyobraźni, jak wiele osób czytających ten tekst zastanawia się dlaczego cokolwiek i ktokolwiek ma pomagać szkółkowym koniom? Właśnie w tym blogu chciałabym to wam naświetlić. Oczywiście blog nie będzie się ograniczał do tematu koni szkółkowych i podstaw nauki jazdy konnej. Chcę na tym blogu przekazywać informacje, które pomogą zrozumieć, że jazda konna nie polega na tym, że się wsiada na zwierzę i jedzie. Informacje, które pomogą zrozumieć jaki wpływ na zdrowie konia ma wożenie przez niego człowieka na grzbiecie. Informacje, które pomogą zrozumieć jak pracować z wierzchowcem, żeby to wożenie jeźdźca nie miało negatywnego wpływu na zdrowie zwierzęcia. Informacje, które podpowiedzą wielu nowym adeptom jak powinna wyglądać nauka jazdy konnej. Pewien zarys i pomysł na ten blog dojrzewa w mojej wyobraźni ale podejrzewam, że jego ostateczny kształt będzie efektem tego, co się wydarzy podczas jego prowadzenia. Nie chcę bowiem prowadzić tego bloga sama. Do współpracy zaprosiłam parę osób. Nie wykluczam, że nasze grono będzie się powiększać, jeżeli znajdą się kolejne chętne do współpracy osoby.

Skąd wziął się pomysł stworzenia kolejnego bloga? Zaczęło się od dyskusji na temat pewnego patentu. Rozważaliśmy jego ewentualną przydatność. Wiele głosówsugerowało, że wynalazek może okazać się przydatnym w szkółkach jeździeckich i ulżyć w pracy koniom szkółkowym. Jednak, jak już napisałam we wstępie, rozmowa ta zakończyła się jak zwykle konkluzją, że koniom szkółkowym nic już nie pomoże. Martwi mnie ta konkluzja. Napisałam więc post, który wstawiłam w moich grupach. Przytoczę go tutaj: Prawie każda rozmowa o koniach szkółkowych kończy się konkluzją, że tym zwierzętom nic już nie pomoże. Wczoraj przeczytałam wpis Ewy o koniku, który cały dzień na festynie woził dzieci (oprowadzanie). Po ciężkim dniu pracy dosiadła go jeszcze amazonka i zafundowała skoki przez przeszkodę. Ewa bardzo słusznie zauważyła pisząc komentarz, że tylko edukacja może zmienić los takich koników. Los koników szkółkowych. Pytanie tylko, kogo trzeba edukować i uświadamiać? Ja na pierwszym miejscu postawiłabym na edukację dzieci i dorosłych, którzy zaczynają przygodę jeździecką. To im trzeba powiedzieć jak ta edukacja powinna wyglądać. Jak powinno traktować się konie w szkółkach, a na jakie traktowanie nie powinni się zgadzać. Pomyślałam, żeby stworzyć coś w rodzaju zasad jakie powinny obowiązywać podczas jeździeckiej edukacji. Nie wiem tylko w jakiej formie to zrobić. Wydarzenia? Forum? Tak, żeby każdy mógł dopisać swoje uwagi. Podzielić się refleksjami i spostrzeżeniami. Macie pomysł jak można to zrobić?

Moim zdaniem należałoby zacząć od uświadomienia przyszłych jeźdźców, że idąc do szkółki powinni za każdym razem przygotować konia do jazdy i go po jeździe rozsiodłać. Uczący się jeźdźcy nie powinni godzić się na wsiadanie na osiodłanego już konia i zaraz po tym, jak odbył on już jazdę.

Nie powinni godzić się na jazdę na koniu, który nerwowo rzuca głową. Powinni mieć świadomość, że najczęściej jest to reakcja konia na ból.

Absolutnie nie wolno godzić się na jazdę na koniu, który kuleje.

Ilość godzin pracy konia powinna być ściśle określona. Koń musi mieć zapewnione przerwy między jazdami.

Uważam, że dwutygodniowy kurs instruktora to za mało, by móc dobrze uczyć. Właściciele szkółek powinni zapewniać swoim instruktorom szkolenia.

W szkółkach powinny być organizowane dla jeźdźców zajęcia, na których mogliby uczyć się pracy z ziemi z koniem i sami wykonywać ćwiczenia, które pomogą im świadomie siedzieć w siodle.

Jeden instruktor powinien prowadzić taką ilość par jeździec – koń, by móc poświęcić odpowiednią uwagę wszystkim uczącym się. Np: dwie do czterech par.

***

Mój pomysł spodobał się- nie zabrakło jednak w komentarzach pytań i wątpliwości co do sensowności tego przedsięwzięcia, np.: Obawiam się jednak, że mimo podniesienia edukacji wciąż w Polsce będzie mnóstwo rodzin które będą patrzyły głównie finansowo i zabiorą dzieci do najtańszej stajni i będą przymykać oko nawet jeśli zdadzą sobie sprawę, że coś jest z końmi bardzo nie tak”. W komentarzach pojawiły się historie o wtrącających się rodzicach w edukację jeździecką, o instruktorach, którzy nie potrafią przekazać pasji i miłości do koni i przekazują tylko techniczne aspekty tego sportu, o właścicielach szkółek i koni szkółkowych, dla których ten biznes jest tylko „taśmową produkcją” kolejnych pokoleń jeźdźców.

Odpisałam na te komentarze: „Wiem, że ten blog i taka próba uświadamiania jeźdźców może przynieść niewielkie efekty. Wiem, że tańsze i mające masowy przerób szkółki zawsze będą miały gros klientów. Wiem, że będą „upierdliwi” opiekunowie uczących się dzieci, którzy wiedzą lepiej jak powinna przebiegać lekcja jazdy konnej. Wiem, że nierealne jest stworzenie systemu kontroli szkółek i że nie zmieniamy z dnia na dzień kadry instruktorskiej. Ale „nic nie robienie” tym bardziej tego nie zmieni. Znacie przysłowie: „kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym spadaniem”. Uważam, że warto spróbować podjąć taką inicjatywę”.

Zgadzam się też z wypowiedzią w jednym z komentarzy w mojej grupie, że: Pierwszy klub jeździecki do jakiego trafiamy w swoim jeździeckim życiu jest decydujący. Wzorce jakimi tam przesiąkniemy rzutują na nasze postrzeganie koni, ich traktowanie, podejście do jeździectwa…nie da się niestety wprowadzić równych zasad dla każdego klubu jeździeckiego, bo nie ma siły, instytucji, która mogłaby kontrolować to wszystko, ewentualnie wyciągać konsekwencje. Dobre wzorce, edukacja są potrzebne. Tylko ilu instruktorów, tyle opinii…i jak odnaleźć się w gąszczu informacji?”.

W moim zamyśle ten blog ma być takim miejscem w internecie, gdzie mogłyby się pojawiać opowieści jeźdźców z bagażem jeździeckich doświadczeń, porady instruktorów i trenerów, które być może pomogą odnaleźć się początkującym jeźdźcom w tym gąszczu informacji.

Olga Drzymała

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jeździecki elementarz

  1. Marzena

    Strona zapowiada się na niezwykle użyteczną dla osób, dla których jeździectwo to nie tylko ściganie się, pokonywanie wyższych przeszkód, ale przede wszystkim nauka partnerstwa, empatii i szacunku dla zwierząt. Już mam na ekranie głównym. Będę śledzić, komentować i czerpać pełnymi garściami 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s